Magdalena Zapadka – Trener Mentalny i Biznesu

PEP-GUARDIOLA-WYBITNY-TRENER-PSYCHIKA-TRENING-MENTALNY-TRENERKA-LEADERSHIP-MAGDALENA-ZAPADKA-LIFE-COACH-PILKA-NOZNA-FOOTBALL-LIDER



Ludzie zawsze myślą, że trener jest najsilniejszą osobą w klubie, szefem, ale tak naprawdę jest najsłabszym ogniwem. Jesteśmy wrażliwi, osłabiani przez tych, którzy nie grają, przez media, przez kibiców...

Wszyscy mają ten sam cel: osłabić managera!

– Pep Guardiola, Manager i Trener



Kilka dni temu, podczas prowadzonego przeze mnie szkolenia, nawiązała się fajna rozmowa – o różnicach w przywództwie liderów sportu i biznesu. Sporą część tej dyskusji poświęciliśmy na wymianę argumentów w kwestii tego, co łączy, a co różni managerów tych dwóch światów. Po części zgadzam się z opinią, że sport i biznes się łączą, bo faktycznie mają wiele punktów styku. Mam to ogromne szczęście, że działam aktywnie po obu stronach i dostrzegam naprawdę sporo różnic, chociażby właśnie w kontekście leadershipu. To obszary kompetencyjne pomiędzy, którymi nie tak łatwo postawić znak równości. Praca z managerami w sporcie, a z managerami w biznesie to w wielu przypadkach dwie odległe planety.

Lubię podpatrywać, dzielić się doświadczeniami i inspirującymi historiami niesamowitych i ciekawych ludzi… Mogłabym przytoczyć wiele konkretnych historii z którymi się spotykam, ale nie robię tego, bo nie rozmawiam o moich klientach i nie opowiadam ich historii, bez ich zgody oczywiście. Bezpieczeństwo psychologiczne, etyka pracy i zaufanie są dla mnie bardzo ważne i cenne… dlatego dziś przytoczę przykład kogoś, kto chętnie dzieli się swoim stylem przewodzenia ludziom. Kogoś, kto zarządzania różnorodnością w swoim pełnym indywidualności i silnych osobowości zespole. Kogoś, kto szczerze opowiada o sobie, swoich sukcesach, niepowodzeniach i człowieczeństwie. Kogoś, kto według mnie jest wart zauważenia i obserwowania – Pep Guardiola, Manager Premier League Club Manchester City.

Inspiracją do tego tekstu był obejżany przeze mnie wywiad z trenerem Manchesteru City. Guardiola podzielił się swoją filozofią pracy, słuchaniu intuicji, podejmowaniu trudnych decyji i jak wspomniałam w tytule – swoim stylem przywództwa. Nie mogę pominąć faktu, że przed kilkoma dniami po raz kolejny… po raz dziewiąty w swojej trenerskiej karierze zameldował się wraz z zespołem w półfinale Ligii Mistrzów. W świecie futbolu jest to historyczny wyczyn, gdyż żaden inny trener na tym poziomie, nie może dziś pochwalić się takim wynikiem.

Rozmowa do której nawiązuję, została wyemitowana w chilijskiej tv, w programie „The vision of the leaders”. Program ten prowadzi Soledad Baccrreze, dzienikarka sportowa i psycholog. Rozmawiała z Pepe o byciu managerem i przewodzeniu innym silnym liderom, którymi bez wątpienia są piłkarze z którymi współpracuje, występujący na codzień przed milionami ludzi.

Sama prowadząca rozmowę Soledad, także ma ciekawą historię – zanim została dziennikarką sportową, kilkukrotnie pracowała podczas Igrzysk Olimpijskich jako trenerka mentalna wspierająca wielu olimpijczyków. Pytała o kwestie, o które z pewnością ja sama bym zachaczyła i na których skupiłabym się podczas podobnego wywiadu z trenerem tak wysoko performującego zespołu. Pod tym względem rozmowa ta, była dla mnie arcy ciekawa. Wiedząc, że niewielu moich czytelników może mieć dostęp do takich kanałów, wrzucam ją tu jako artykuł do poczytania.

Mam nadzieję, że Ty także wyciągniesz coś inspirujacego dla siebie. Wybrałam kilka najciekawszych pytań, cytatów i wypowiedzi, które pokazują poziom leadershipu Pepe Guardioli, odkrywają jakim jest człowiekiem i managerem dla ludzi, którym przewodzi. Rozmowa może być także fajną inspiracją dla liderów biznesu, którzy na codzień nie intersują się, aż tak bardzo jak ja „kolegami” na analogicznych stanowiskach w sporcie, w tym przypadku, w lubianej przeze mnie piłce.





Nie mam do czynienia z piłkarzami, mam do czynienia z ludźmi!

Oni boją się i martwią, że upadną i zrobią z siebie głupców na oczach tysięcy ludzi. Muszę sprawić, by zobaczyli, że bez siebie są niczym.






Na ogólne pytanie dziennikarki o wizję, o życie i przywództwo, P.G odpowiedział:

⚽️ Widzisz.. ja nie skończyłem żadnych studiów na kierunku leadership. Ani w szkole żaden nauczyciel nie rozmawiał ze mną o przywództwie. Zacząłem zarządzać swoim zespołem z miłości do piłki nożnej, do gry, z chęci odkrywania jej sekretów, no i oczywiście mam umowę z ludźmi na tę pracę. Na drogę i styl tej „jazdy” nie ma książki. Nie ma książki, która powiedziałaby nam co mamy robić, na przykład w stylu: kiedy wygrywasz, musisz zrobić tę rzecz, aby pokonać inną – nie ma czegoś takiego, to tylko twoja intuicja. Traktuj ludzi tak, jak sam chciałbyś być traktowany. Przesuwaj graczy do granic ich możliwości, każdy sportowiec chce być popchnięty do granic możliwości, niektórzy sami osiągają swój limit, innym trzeba pomóc i ich po prostu popchnąć. Stamtąd, pociągasz ich do przodu… Gdyby ktoś powiedział mi, że muszę napisać książkę o przywództwie i swojej karierze, byłoby to trudne i naprawdę musiałbym nad tym dużo myśleć. W moim przypadku była to cała ścieżka intuicji i nauki podczas wykonywania pracy. Tysiące rzeczy, które dzieją się w ciągu dnia, w grze, przed meczem, po meczu, na wakacjach… i przez cały ten czas podejmujesz decyzje.

Oczywiste jest, że osoba taka jak ja, która ma swoją rolę i ma pod sobą tak wielu ludzi funkcjonujących w świecie, w którym to ludzie nie lubią podejmować decyzji, musi je podejmować sama. Jeśli nie podejmiesz decyzji, jesteś bezużyteczny w tej pracy! W świecie futbolu podejmowanie decyzji jest stałe, co pięć minut, to dużo pracy i wyczucia. I w tej mieszance pracy i intuicji ty podejmujesz najlepszą możliwą decyzję, wiedząc, że wiele razy zawiedziesz. Ale to nie ma znaczenia, bo musisz ja podjąć właśnie w tym momencie i sam musisz być do niej przekonany – do tego co robisz!


S.B. W Chile mówimy, że jeśli ktoś nie podejmnie ryzyka, nie przepłynie rzeki, czyli musisz podjąć decyzję we właściwym czasie, inaczej sprawy nie potoczą się dobrze. Czy to właśnie chodzi o to ryzyko, które zawsze chcesz podjąć? Czy bez ryzyka nie ma pasji, a bez pasji nie ma rezultatu?

⚽️ Juan Manuel Lillo zawsze mówi, że największym ryzykiem jest nie podejmowanie ryzyka, podobnie jak mówisz o przeprawie przez rzekę. Jeśli nie podejmujesz ryzyka, to jest nudne i zgubne, ludzie proszą cię o podjęcie decyzji. Nie jest to łatwe w naszym sporcie, który jest tak popularny i tak eksponowany przez media. Kiedy wygrywasz mówią, że podjąłeś właściwą decyzję, gdy przegrywasz mówią, że podjąłeś złą decyzję. Dzięki temu żyjesz! W tej pracy musisz się przekonać i pogodzić, że tak już będzie. Kiedy podejmujesz decyzję musisz być świadom istnienia ryzyka, że coś pójdzie nie tak. Z milionów decyzji, które podjąłem, część z nich zrobiłem po to, żeby dobrze wyglądały dla ludzi (tzw. polityczna poprawność) i te decyzje zawsze okazują się błędne! Kiedy podejmujesz decyzję, to Ty sam musisz być przekonany, że jest ona właściwa – na przykład kiedy decydujesz, że młody zawodnik zagra zamiast doświadczonego, że zagra zawodnik, którego fani nie chcą, zamiast tego, którego chcą i uwielbiają. Takie decyzje nie zawodzą i są to decyzje, które podejmujesz tylko ty, oczywiście masz współpracowników, sztab, ale decyzje podejmujesz zawsze sam!




Najbardziej ryzykowną rzeczą w futbolu jest brak podjęcia jakiegokolwiek ryzyka!





S.R. Pep, kiedy mówimy o przywództwie… jak powiedziałeś, wszystkie twoje decyzje są jawne, publiczne, wszyscy o nich wiedzą i widzą ich efekty. Wiele osób oczekuje także zabawy i przyjemności, nie tylko tu w Manchesterze, ale we wszystkich miejscach w których byłeś, także w Hiszpanii. Jesteś liderem, który wydaje instrukcje, ale równolegle to ciebie, twoi gracze są również liderami. W tym sporcie wszyscy gracze są alfami, nikt się nie opiera i wszyscy chcą być protagonistami – jak sobie z tym radzisz? Jak lider zarządza innymi liderami?

⚽️ Spójrz… moja percepcja jest podzielona na dwie części. Mam personel, ludzi, czyli lekarzy, fizjoterapeutów, analityków, itd. Zawsze mówię im, żeby byli sobą, a nie żeby tylko mnie słuchali. Nie znam się na medycynie, nie rozumiem tego, niewiele wiem o tym jak masować i o tym co się dzieje w drużynie piłkarskiej. To oni wiedzą, a ja się w to aż tak bardzo nie angażuję. Kiedy dostrzegam, że między niektórymi z nich jest osobiste tarcie, wtedy interweniuję, ale resztę zostawiam personelowi i pozwalam ludziom pracować, bo oni wiedzą co robią najlepiej, a ja nie. Wiem co wiem, ale nie wiem wszystkiego. W odniesieniu do moich graczy muszę jeszcze powiedzieć, że wszyscy zawodnicy, których tu mamy są bardzo dobrymi piłkarzami.

My trenerzy, w każdym meczu oprócz wyboru kto będzie grał, musimy jeszcze powiedzieć jedenastu zawodnikom, że tym razem nie zagrają. I wyobraź to sobie w jakiejś firmie, w której każdy ma określoną rolę… wyobraź sobie, że kierownik mówi komuś, że dziś nie wykona swojej pracy. Pracownik zapewne powiedziałby – co ja tu do diabła robię? A my niemalże codziennie mówimy niektórym graczom, że dziś nie zagrają. A ci gracze odczuwają to tak, że prawdopodobnie ich nie lubisz – to jest najtrudniejsze w tej robocie. Wszystko co robimy w życiu, robimy po to, aby czuć się lubianym, kochanym. I lubimy kiedy mówią nam jaki to jesteś dzisiaj przystojny, jak dobrze jesteś ubrany, jaki dobry film nakręciłeś lub książkę napisałeś, albo jakim dobrym architektem jesteś i jakie dzieło stworzyłeś… My też uwielbiamy to, że ludzie nas rozpoznają, że nas kochają… A ja każdemu z tych jedenastu graczy muszę powiedzieć, że nie zagra, że „go nie lubię”. Muszę powiedzieć, że przed nim wybrałem jego kolegę z drużyny… I możesz podczas tej rozmowy użyć tysiące argumentów, że tamten wyszkolił się lepiej, że to przez system rywali, itp… Podejmujesz tę decyzję z nieprzyjemnych powodów, które nie mają nic wspólnego z faktem, że zawodnik, którego nie wybierasz, gra źle. Bo tak nie jest!

Niektórzy są tutaj ze swoimi rodzinami, w większości poza swoimi krajami, aby wykonywać swój ukochany zawód, a ty mówisz im, że nie będą grać. Nie da się tego naprawić! Jedyne, co możesz zrobić to starać się przekierować słowa, powiedzieć im, że zagrają w następnym meczu, itp. Ale to nie wystarcza i to jest najtrudniejsze w naszej profesji. W firmach wszyscy pracują, mają swoje role i zadania, mogą pracować lepiej lub gorzej i mają pracę. U nas, pomimo, że wszyscy mają określone role, kiedy przychodzi czas gry każdy chce grać, każdy z nich chce pokazać co wie i co potrafi – a ja mówię im nie, dziś nie zagrasz! Idziesz na trybuny, albo na ławkę! Nie ma na to rozwiązania. Nie ma! Dlatego tak wielu graczy opuszcza swoje teamy, dlatego, że chcą grać i to jest normalne! Nie możesz zatrzymać gracza, który nie gra tylko dlatego, że ma kontrakt. Powiedziałem swoim graczom w tym klubie, że chcę ich widzieć szczęśliwych. Znamy się od dłuższego czasu i jeśli ktoś jest nieszczęśliwy musi odejść.

Nie wiemy gdzie jest szczęście, gdybyśmy wiedzieli, chcielibyśmy tam iść. Jeśli zawodnik po roku lub dwóch chce grać więcej meczy, a nie ma takiej możliwości i przez to jest nieszczęśliwy, niezadowolony to będzie musiał odejść. Ty wtedy musisz negocjować z klubem, dojść do porozumienia i puścić go wolno. Bo nic nie jest warte tego, aby być w miejscu gdzie jest się nieszczęśliwym.

Największą trudnością dla trenera nie jest analiza rywala czy taktyka – to nie jest takie ważne! Najbardziej skomplikowaną rzeczą w zarządzaniu zespołem piłki nożnej jest zarządzanie zawodnikami, którzy nie grają, ale nadal są szczęśliwi. Szczęściem, jakie wtedy posiadamy my trenerzy, jest człowieczeństwo naszych zawodników. Są gracze, którzy dobrze tolerują tę sytuację i tacy, którzy tolerują ją mniej. Ci, którzy tolerują bardziej, zostają w klubie na dłużej. Pozostali odchodzą, ale bez żalu i bez złości. Przytul i poszukaj rozwiązania, aby zawodnik mógł znaleźć miejsce, gdzie będzie szczęśliwy.




Istnieją dwa sposoby, żeby powiedzieć ludziom co mają robić…

można wydać im rozkaz, albo stać się przykładem i zachęcić ich, by poszli Twoim śladem!




S.R. Pep, w odpowiedzi na poprzednie pytanie wymieniłeś takie słowa jak: szczęście, że was kochają, bycie człowiekiem, emocje, pasja… Odnoszę wrażenie, że nie chcesz zranić i dotknąć emocjonalnie żadnego gracza. Że jest to dla ciebie problem, że wprowadza Cię w zakłopotanie nawet to, kiedy musisz powiedzieć graczowi, że nie będzie zdolny zagrać, bo jest kontuzjowany. Jego kolega z drużyny będzie grał, a on nie może, co oznacza, że i tak możesz zranić tego gracza. Jak sobie z tym radzisz? Bo to się przecież dzieje każdego dnia, kiedy mówisz komuś – ty grasz, ty nie grasz!

⚽️ Kiedy zawodnik jest kontuzjowany i nie może grać, to nie jest problem. Problem jest wtedy, kiedy piłkarz jest sprawny, a Ty mówisz mu, że nie zagra! Pod każdą koszulką piłkarską jest człowiek – z siłą ekonomiczną, z uznaniem społecznym, ale to osoba – człowiek. Zabierasz to ze sobą do domu i nie ma żadnej pociechy. I tak jak to wielki Marcelo Bielsa powiedział: musisz połknąć tę truciznę i wytrzymać.

Oni wiedzą, że za trzy dni będzie kolejny dzień i będzie kolejna szansa. Dla nas było by łatwiejsze powiedzieć, że nie zagra, bo nie wystarczająco dobrze trenował, albo że jest złą osobą albo, że jeszcze nie ma tego oczekiwanego poziomu, wtedy też decyzja byłaby łatwiejsza. Ale tak nie jest! Czasem jeden który nie gra jest lepszy, niż dwóch którzy grają. Ale tego dnia to ja decyduję, kto będzie grał i dlaczego. Rozumiem zatem, że chcą grać. Muszę być pewien swojego wyboru i muszę ciągle przekonywać swoich graczy, że ten zawodnik będzie teraz najlepszym wyborem, dla wszystkich. Że „hojność” tego, który nie zagra wobec grającego i drużyny, będzie miała wiele korzyści w przeciwieństwie o jego myśleniu tylko o nim samym. To jest proces, który zajmuje dużo czasu. Są gracze, którzy są bardzo wyrozumiali i hojni wobec innych, którzy mimo tego, że chcą grać rozumieją sytuację i są wyrozumiali. Są też tacy, dla których jest to bardziej skomplikowane i niezrozumiałe. Nie mówię, że jedni są lepsi, a drudzi nie są. Nie. Każdy jest jaki jest. Byłem zawodnikiem i mi także było smutno i źle kiedy nie grałem. Ale dzisiaj jest to jeszcze bardziej skomplikowane, ponieważ mamy social media, itp. Uzyskanie jednolitej i zjednoczonej grupy to codzienna walka i wielkie wyzwanie, ale ostatecznie to jedna z najpiękniejszych rzeczy w tym fachu.

A to twoje pytanie jest bardzo dobre, ponieważ pytasz o to, jaki jest sens spędzania „złego” czasu przez jedenaście miesięcy, aż do pucharu i rozmyślanie o tym – zdobędę ten puchar, nie zdobędę tego pucharu?!? Po czym, dzień po zdobyciu pucharu, przyjeżdżasz do klubu i od razu pytają cię o następny puchar. I co… zamierzasz być w złym nastroju przez następne 11 miesięcy? Z grymasem na twarzy, konfliktami, tylko dla zdobycia trofeum? Nie dziękuję – nie chcę tego – nie jestem zainteresowany! Najpiękniejszą rzeczą w codzienności są relacje z ludźmi i to sprawia, że chcesz rywalizować, pokonywać rywala – to właśnie trener z którym się spotykasz jest codziennym wyzwaniem. Jesteśmy sportowcami i to jest w naszej krwi, nikt tego nie uczy. Kiedy dziecko 5-6 lat wychodzi na ulicę Santiage the Chile i gra w piłkę, nikt nie mówi do niego o przywództwie, współzawodnictwie, szybkim bieganiu, itp., ono chce po prostu pokonywać rywala i chce się dobrze bawić…

S. R. Tak, zgadzam się, a wiele razy, już w dorosłym życiu podczas nazywania pewnych rzeczy, zabijamy je, te podstawowe znaczenie i sens – może lepiej być, więc spontanicznym i bardziej cieszyć się tym co się robi? Może lepiej bardziej dbać i zachować w sobie to wewnętrzne dziecko… Tak jak ja teraz z zainteresowaniem rozmawiam z Tobą, z Josefem czy Pepe Guardiolą? No właśnie, jak wolisz być nazywany – Josef czy Pep?

⚽️ Tylko moi rodzice i siostra zwracają się do mnie Joseph. To katalońskie imię, jestem Katalończykiem i w tym języku zawsze mówiło się w moim domu. Ale w szkole mówiłem po hiszpańsku, uczyłem się hiszpańskiego, bo jest to urzędowy jezyk w Hiszpani. Potem wyjechałem do Anglii, Kataru, Niemiec i Włoch i uczyłem się angielskiego, niemieckiego i włoskiego.

S. R. Cudownie, to bardzo ważne, aby być w stanie prowadzić rozmowy i komunikować się z ludźmi. Kiedy zarządzasz zespołem piłkarskim, komunikacja jest bardzo ważna, dzięki temu rozumiesz co do nich mówisz i co komunikujesz, prawda? Pep, powiedziałeś, że te twoje rozmowy z liderami są publiczne. Jak sobie z tym radzisz, jak je prowadzisz kiedy to jedenastu graczom mówisz, że grają, a innym jedenastu, że nie zagrają? Czasem musisz także zmienić zawodników, kiedy gra nie idzie zgodnie z planem. Ty zawsze lubisz mieć piłkę. Jak sobie z tym radzisz? Mówisz, że odkładasz na bok myśli o trofeach, że o to nie dbasz, że nie chcesz „źle” żyć przez jedenaście miesięcy, zestresowany czy nieszczęśliwy, że chcesz mieć chwilę zabawy, kiedy to następnego dnia wymagają więcej i więcej od ciebie. Jak sobie z tym radzisz?

⚽️ Moje decyzje są sportowe! Wszystkim jest wiedza i praca. Za każdym zespołem stoi ogromna praca. Im lepiej znasz swój zespół i rywala, tym lepsze decyzje podejmujesz. Moim nawykiem jest szybkie podejmowanie decyzji i korzystanie z pomocy ludzi, z którymi pracuję. Ich praca ma swoją szczegółowość, a podejmowane przez nich decyzje są naszym wspólnym dobrem. Nieustannie podejmujemy decyzje, a co jest dobre to to, że jedna decyzja jest inna od drugiej. Każdy dzień jest inny, każdy rywal jest inny. To jest to, co powoduje, że ta praca uzależnia i naprawdę ciężko tę profesje opuścić. Niektórzy trenerzy robią sobie przerwę i „relaksują się” przez chwilę, ale zawsze chcą wrócić.




To fantastyczna iskra inspiracji, radość tej jednej chwili, jest powodem, dla którego jestem trenerem!




S. R. Czy są jakieś sytuacje, które są dla ciebie udręką? O te zawodowe pytam.

⚽️ Nie, raczej nie ma takich. Kiedy mam wątpliwości po prostu pytam i dyskutuję z moimi ludźmi. Ale gdy podejmuję decyzję jak grać, z kim grać, to w tym momencie nie dbam o to czy to idzie dobrze, czy źle. Kiedy podejmuję decyzję, jestem przekonany, że to ta najlepsza. Prawie nigdy nie mam wątpliwości, bo uważam, że w tym momencie podjąłem najlepszą jaką mogłem podjąć. Najtrudniejszą rzeczą jest wybór zawodników i to robię w pracy. To znaczy, że spoglądam na mój team, spoglądam na przeciwników i na podstawie tego planuję grę. Po podjęciu decyzji nie wacham się. Rozczarowania zawsze są połączone z ludźmi, jeśli kogoś zawiodę itp., trudno. Uwierz mi, chcę wygrywać, im więcej trofeów tym lepiej, w ten sposób mogę utrzymać tę pracę i ją kontynuować, w tej profesji, którą kocham. Ale to właśnie relacje międzyludzkie są tym, co zabieram do domu. Jesteśmy komunikującymi się istotami ludzkimi i ja potrzebuję się komunikować, mówić do ludzi, dotykać ich. Potrzebuję pytać ich o to, co się stało, co się dzieje kiedy widzę smutek czy złość na twarzach. To jest takie normalne, relacje z naszą rodziną, naszymi przyjaciółmi, w branży, itp. Teraz mam tu grupę ok 60-70 pracujących osób, jeśli mamy problem sami ze sobą, trudno jest nam zrozumieć i siebie, i siebie wzajemnie, zaakceptować innych, itp. No wyobraź to sobie… jest 70 osób i wszyscy, którzy mogą iść i idą w tę samą stronę. To jest bardzo skomplikowane i ty musisz zakładać, że mogą pojawić się konflikty. Za każdym razem, kiedy rozpoczynamy sezon wiem, że praca zaczyna się od nowa, że będą konflikty, że będą złe momenty, sytuacje do rozwiązania i to jest właśnie to – czas, kiedy one muszą być podjęte. To jest piękno naszej profesji.

S. R. Widzę, że jesteś bardzo czułą osobą, bardzo mocno zainteresowany tą ludzką stroną swoich graczy, prawda?

⚽️ Kiedy podczas treningu widzę swoich zawodników uśmiechniętych, w pozytywnym nastawieniu, nie ma sensu dla mnie robienie czegokolwiek, bo to nie jest tak, że ja cały czas coś do nich mówię, nie potrzebujemy tego. Każdy z nich jest wyjątkowy – nauczyłem się tego od Julio Velasco, świetnego argentyńskiego trenera siatkówi, który mawiał, że trzeba znaleźć ten odpowiedni guzik w każdym graczu, aby go uruchomić i aby był skoncentrowany. Dlatego, z niektórymi zawodnikami godzinami rozmawiam o taktyce, ponieważ czują się wtedy szczęśliwi i zadowoleni, a z innymi nawet nie poruszam tego tematu. Niektórych graczy zabierasz na obiad do klubowej kantyny, a innych na kolację do własnego domu. Zapraszasz ich do na kawę, itp. – musisz znaleźć sposób na to jak ich poznać, jakim człowiekiem i piłkarzem każdy z nich jest i to jest naprawdę bardzo przyjemne. Celem jest wyciągnięcie z nich tego, co w nich najlepsze.

Jako trener nigdy nie zdobyłem gola, tak samo jak nie otrzymałem nigdy kary. Jestem w rękach moich graczy, więc jeśli oni będą w dobrym nastroju, będą działać lepiej, będziemy zdobywać więcej goli, więc ja też muszę więcej nad tym pracować.

S. R. Oczywiście, zawsze za każdym zawodnikiem stoi istota ludzka, człowiek. Nie tylko w sporcie, ale we wszystkich innych profesjach. Powiedz Pepe, jesteś wymagający jeśli chodzi o dyscyplinę? Ponieważ myślę, że możesz wybaczyć słabszy występ, ale nie wybaczysz piłkarzowi, jeśli nie wkłada wystarczającego wysiłku w grę. Rozumiem, że wysoko performujący sportowcy muszą być pasjonatami tego, czym się zajmują. Ale… czytałam biografię Andrea Agassi, w której przyznał, że nie nawidził tenisa, a przecież był i jest jednym z najlepszych tenisistów wrzechczasów. To było bardzo zaskakujące, ponieważ rozumiem, że występy na tak wysokim poziomie, przez tyle lat wymagają posiadania ogromnej pasji do tego, co się robi. Jak zatem ty sobie radzisz z utrzymaniem dyscypliny, która jest tak ważna, aby utrzymać tak wysoki poziom jaki macie?

⚽️ Biografia Agassiego jest najlepszą sportową biografią, jak powstała. I zgadzam się z Tobą, że Agassi pozostał na najwyższym poziomie i osiągnął wszystko. Jak sam wyjaśnia, prawdopodobnie nie cieszył się tym, ale pomimo to ja uważam, że trzeba kochać swoją robotę, swoją grę. Jeśli sportowiec nie będzie kochał współzawodnictwa, treningów, to naprawdę ciężko mu będzie w tym wytrwać przez lata. Przyjdzie inny z miłością i pasją do gry, i tego pożre. To zresztą też naturalna selekcja. Przetrwa ten, który ma najwięcej miłości do gry. Są zawodnicy, którzy mają bardziej rozwiniętą tę miłość w przeciwieństwie do innych i w zależności od dyscypliny wierzę, że ich wysiłek jest bez większego znaczenia. Bo to po prostu lubią.

Myślę też, że sami od siebie wymagamy porządku na bycie lepszym, bycie szczęśliwszym, a nie bycie autorytarnym, to droga do życia razem. W moim domu, w przypadku mojej rodziny też jest taki porządek. W zespole piłkarskim, w jakiejkolwiek większej strukturze taki porządek nie istnieje, trzeba go wprowadzić. A co więcej, pytają cię o taki porządek i dyscyplinę, po czym dziękują Ci za to, że to wprowadziłeś.

S. R. Bez dyscypliny nic nie mogłoby być osiągnięte. Nawet dzieci doceniają, kiedy ustala się im limity. Brak dyscypliny jest niebezpieczne. Może zabrzmię teraz jak spekulantka, ale czy to właśnie ta dyscyplina jest tym, co utrzymało cię w tych wszystkich klubach, w których dotychczas pracowałeś. Jesteś w Manchester City od 2016, w Barcelonie też długo byłeś. Jesteś bardzo stabilny na swoich stanowiskach w czasie, w jakim pracujesz. Jakkolwiek trudne jest dla ciebie myślenie o przyszłości, o najbliższym roku, to przecież w tym samym czasie musisz sobie wyobrażać co się wydarzy w czasie tych 90 minut, jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Czy tam, w środku ciebie funkcjonuje dwóch Guardiolii? Jeden, który żyje z dnia na dzień i drugi, który myśli o najbliższym roku od chwili obecnej? Przecież ty jesteś w Manchester już pięć lat.

⚽️ To klub w którym jestem najdłużej i naprawdę cieszę się, że tu jestem, bo jestem bardzo szczęśliwy. Zobacz… my trenerzy nie możemy myśleć o okresie dwóch lat, ponieważ gdy wygrywasz kontynuujesz pracę, gdy przegrywasz po prostu cię zwalniają. W moim życiu to najlepsze co mi się przytrafiło, wśród rzeczy których nie planowałem. Mam tu kontrakt na kolejny rok i na razie nie myślę o niczym innym. Może zostanę tu jeszcze trzy lata, a może odejdę. Nie wiem. To nie jest coś, o czym teraz myślę. Teraz skupiam się na tej naszej rozmowie, zaraz po niej idę na lunch, potem pójdę obejżeć mecz premier league, który grają dzisiaj, a potem będę rozpracowywał kolejnego mojego rywala. Nic więcej poza tym. Gdziekolwiek życie mnie poniesie, tam właśnie będę!

S. R. Jak to jest kiedy nadchodzi czas turnieju? Jesteś ciągle liderem w tabeli, wiele meczy jeszcze się rozgrywa. Jak siebie postrzegasz, jak siebie widzisz w tym sezonie?

⚽️ Mamy się bardzo dobrze. Ryzykownym jest mówienie o tym, ponieważ gdy mówisz, że wszystko jest dobrze, to raptownie zaczyna dziać się źle. Ale przez ostatnie dwa miesiące graliśmy na naprawdę wysokim poziomie, bez względu na wynik, ponieważ wynik to losowanie. Mamy dużą spójność, bo od prawie sześciu lat, a osiemdziesiąt procent naszych piłkarzy jest tych samych, niezmiennie. Zmieniamy się naprawdę tylko trochę. Mamy już wypracowany nawyk naszego stylu, widzę, że gracze czują się komfortowo i dobrze gramy. Zwycięstwa wzmacniają nasz sposób gry, a im więcej wygrywasz, tym lepiej grasz. Jesteśmy tylko w połowie drogi do zakończenia sezonu, więc pozostaje jeszcze sporo do zrobienia. Ale jestem bardzo zadowolony, bo po sześciu latach wspólnej pracy gracze nadal chcą ciężko pracować i wygrywać mecze i to czyni mnie bardzo dumnym. Nie odkładają na bok wygrania ligi i osiągnięcia finału champions league. Nikt się nie zatrzymuje, nie zwalnia w biegu, nikt nie spóźnia się na treningi, nikt nie odpoczywa czy słabo się odżywia. Wciąż jjemy zdrowo i dobrze, dobrze trenujemy i dobrze się regenerujemy. Po sześciu latach wspólnej pracy to naprawdę duży sukces.

S. R. To wymaga dyscypliny. Przytoczę mój ulubiony cytat, słowa wypowiedziane przez ciebie… Powiedziałeś, że wybaczysz gdy ktoś nie odniesie sukcesu, ale nie wybaczysz gdy nie włoży w swoją pracę wystarczająco dużo wysiłku. Wiem, że wprowadziłeś kiedyś taką dyscyplinę, że spożywaliście nawet razem śniadania, jadłeś razem ze swoimi zawodnikami. To twój styl, zawsze tak przewodzisz i podążasz za teamem zanim zacznie prawidłowo działać, zanim wypracujecie nawyk? Nie mówię tu o karaniu, ale o dyscyplinie i drodze przygotowującej do rywalizacji. Jesteś dziś bardziej elastyczny z takimi zasadami czy nadal bardzo wymagający?

⚽️ To nie jest określane przez mnie! Określa to zespoł, gracze. Jeśli masz zespół bardzo niezorganizowany i oni nie mają odpowiedniej powagi i dyscypliny, ale kochają swoją pracę, to ty musisz być bardziej sztywny i o to zadbać. Ale są też teamy, którym nie musisz nic mówić. Ci, którzy przychodzą najwcześniej, najpóźniej wychodzą, trenują bardzo dobrze, więc i ja nic im nie mówię. Oni wiedzą kiedy zjeść obiad, kiedy położyć się spać. To jak się zachowuję jest, więc określane przez zespół. Jesteśmy w tym teamie od sześciu lat, więc wszyscy doskonale się znamy, 90 procent rzeczy ustalanych jest z nimi. To co mnie interesuje to, to czy dobrze trenują i czy dobrze grają, o reszta mnie nie interesuje. Jeśli ktoś chce jeść śmieciowe jedzenie, a nigdy nie doznał kontuzji i gra świetnie – to niech sobie jje te śmieciowe jedzenie. Ale badania dowodzą, że dzięki odpowiedniemu jedzeniu i odpowiedniemu odpoczynkowi można grać lepiej. Naszym obowiązkiem jest uświadamiać ich o tym, że jest lepsza droga przedłużania ich karier. Kariery sportowców są bardzo krótkie, a oni często nie zdają sobie z tego sprawy. Dlatego często im powtarzam, że dziś jesteś tu, a jutro możesz zniknąć. Wtedy jesteś nikim i musisz przeinwentaryzować swoje życie i całkowicie je zmienić, dlatego też mówi się, że sportowcy umierają w okolicach 35 roku swojego życia. Przez jakiś czas robią coś co bardzo ich pochłania i satysfakcjonuje, nawet nie uszczęśliwia, lecz daje ogromną satysfakcję, mają dobry czas. Jeśli grasz całym sobą tylko w futbol, kiedyś następuje ten natychmiastowy koniec, musisz być przygotowany i dbać o siebie tak, aby twoja kariera zamiast w wieku 30 skończyła się po 37 roku życia. Tak jest jeśli to lubisz i chcesz tak pracować, ale to jest decyzja moich zawodników. Ja nie jestem policjantem, nie dzwonię do nich w nocy, aby zapytać co porabiają. To ich problem, jeśli nie zadbają o siebie, będą trenować i grać słabiej, a inny gracz zajmnie ich miejsce. Nie jestem ich ojcem i wcale nie chcę nim być. Mam swoje dzieci, idę po prostu na trening, przyglądam się im i znajduję tych, którzy są tam by rywalizować, a którzy nie. Ci którzy nie są, nie będą w stanie być tak profesjonalni jak ci, którzy tak bardzo to lubią.





Nie ma magicznej formuły na wygrywanie. Gdyby taka istniała, futbol byłby tak prosty jak zakupy w centrum handlowym: idziesz i wybierasz to, co najbardziej ci się podoba.

Więc gdzie by było miejsce na wyzwania i emocje?





S. R. Dlatego piłkarze tak lubią swoją profesję, będącą jednocześnie pasją. Pep, czuję, że pasja jest dla ciebie jak przewodnik i że twoi ludzie muszą lubić to, co robią – a ty pozwalasz im to poczuć!

W tych czasach, kiedy mamy tyle bodźców, jak rozwijać i rozróżnić wybitność pasji od mody, trendu. Czasami może być tak, że traktujemy coś przedmiotowo, a potem chcemy jeszcze lepszy przedmiot, a potem następny… Ludzie dziś są bardzo szybko bodźcowani i zmienni. Skąd wiesz, kiedy masz do czynienia z prawdziwą pasją i że nie jet to coś, co ktoś lubi przez chwilę, a potem już nie?

⚽️ Nie… Myślę, że zawodnicy, których mamy tutaj są z nami, bo lubią to co robią. Musieli przejść wiele selekcji, aby osiągnąć tak wysoki poziom, najlepszego teamu w Europie i wytrwać przez tak długi okres. Nie można siebie oszukiwać prze tak długi czas, że się to lubi. Ci gracze są zwierzętami współzawodnictwa, lubią to. Na tym poziomie musisz przejść wiele etapów. Niektórzy gracze muszą być bardziej akcentowani, mogliby grać każdego dnia, oglądają wszystkie mecze, rozmawiają o piłce nożnej cały czas. Inni nie rozmawiają aż tyle, ale też równie dobrze grają, bo lubią to co jest grą samą w sobie. Dodając jeszcze… jako trener niektórych musisz uwieść poprzez trening, innych poprzez słowa, aby obudzić w piłkarzach ciekawość tą grą.

Mi się to zdarzyło kiedy byłem graczem, a przecież miałem talent do gry. Miałem trenera, który pomagał mi rozbudzić moją miłość do gry, lepiej ją zrozumieć i poczuć, zrozumieć powody pewnych dziejących się tam rzeczy i mechanizmów. I to jest nasz trenerski obowiązek – pomóc graczom zrozumieć, że na boisku pewne dziejące się rzeczy są nie bez powodu. To jest praktyka. To jest część naszej pracy w tej profeji, nie tylko wygrywanie i przegrywanie. To, żeby zawodnik po przebywaniu i współpracy z nami, mógł powiedzieć, że rozumie tę grę lepiej. To daje mi satysfakcję.

S. R. Opowiadałeś mi o swojej karierze jako zawodowy piłkarz. Wiem też, że zdobyłeś złoty medal, a to coś żadkiego w piłce nożnej. Wielu zapalonych sportowców walczy o nie całe życie, w zawodach, na olimpiadach i nie mogą go zdobyć, a ty masz. Masz bardzo zadowalajacą karierę, a jakie są twoje wspomnienia z dzieciństwa, jako sportowe dziecko? Kiedy to chciałeś zdobyć jakieś miejsce w odniesieniu do tego, dokąd teraz dotarłeś? Jak się kiedyś czułesz, kiedy to coś osiagałeś? Jakie wspomnienia masz o Pepe, który grał kiedyś bardziej dla przyjemności?

⚽️ Mam dwa wspomnienia… Miasto, gdzie dorastałem w Katalonii, gdzie zawsze grałem na ulicy. Gdzie była spokojna ulica, bez ruchu, świateł i korków, gdzie mogliśmy grać w piłkę cały czas. A drugie to życzenia, aby grać w Barcelonie, w zespole, który zawsze kochałem i którego byłem fanem. Pamiętam, że kiedy miałem 23 lata i byłem już zwodnikiem Barcelony, uszczypnąłem sam siebie i powiedziałem do siebie – jestem graczem Barcelony! Ta intymna przyjemność z osobistej satysfakcji była nieporównywalna do niczego, nie wspominając nawet o tych wszystkich trofeach, wygranych i tym wszystkim, co mam teraz. Bo te rzeczy są losowe, wygrywasz z miliona różnych powodów i jesteś tylko niewielką częścią tego sukcesu, a mieć możliwość grania w drużynie, którą kochasz od dziecka, w Barcelonie, w Katalonii to to z czego miałem najwięcej satysfakcji. Potem oczywiście cieszyłem się będąc już trenerem, ale tego nie da się porównać do grania. Przyjemność bycia piłkarzem, a przyjemność bycia trenerem to dwie różne przyjemności. Zazdroszczę tym, którzy mogą grać.

S. R. Jak sobie radzisz z tą presją na lini boiska? Czy ta pasja jaką miałeś grając w ataku przez cały czas, nie sprawią, że chcesz wejść na boisko?

⚽️ Skończyłem z tym Soledad. Kompletnie z tym skończyłem.

S. R. Co było twoją największą strefą komfortu? Czy to jako Pep, który był młodym trenerem, nie miał jeszcze tyle trofeów, był jeszcze w Bacelonie i próbował sięgnać na ten najwyższe poziom? Albo ten Pep, który już wygrał ligę i który jest najbardziej utytuowanym w historii piłki nożnej. Co takiegi utrzymuje cię w ruchu i popycha do przodu?

⚽️ Robię swoje i będę kontynuował to też po zdobywaniu tych tytułów, bo to po prostu lubię. Ja naprawdę lubię to co robię. Pracuję w klubie, w którym czuję się bardzo doceniany i wspierany przez zarząd, przez prezesa. Jutro lecimy do Niemiec, gdzie będziemy degustować dobre niemieckie wino, dzień przed meczem będziemy przygotowywać mecz, oni mają nowego trenera, więc będziemy też patrzeć którzy gracze będą grać, co możemy jeszcze zrobić – lubię to wszystko robić. Marzyć o grze, wyobrażać sobie grę, wiedzieć co robić i jak temu przeciwdziałać. Bo nie zapominajmy o tym, że to jest gra. Czym jest ta gra? Jest w niej rywal, który chce zrobić kilka rzeczy, wykonać kilka ruchów, aby mnie pokonać, a ja chcę zrobić kilka innych rzeczy, aby pokonać jego. Wystarczy!! To tylko gra! Nie ma w tym większych sekretów. To wszystko wokół konferencji prasowych, milionie różnych innych rzeczy, to nie ważne. To jest gra. Kiedy spotykam rywala, wiem, że on chce mnie pokonać, a ja chcę pokonać jego. Jeśli przegrywam, uczę się, gratuluję mu i do widzenia! Śpię źle tej nocy, ale potem mamy kolejny mecz, za trzy dni. Kiedy widzę mój team w złej kondycji, staram się wcisnąć guzik, aby wskrzesić ich ducha. Ale kiedy widzę mój zespół, kiedy sporo wygrywamy to wciskam inny guzik, aby nie osiedli na laurach. Na tych skalach dobrych i złych wyrazów twarzy, dobrych i złych słów, uścisków, itp. staram się tak zarządzać zespołem, aby wygrał kolejny mecz, kolejny i kolejny. Nigdy nie myślę o zdobyciu tego czy tamtego trofeum, nie rozmyślam za dużo o tym, czy jeśli wygram puchar to będę szczęśliwy, albo czy jeśli przegram to, czy będę wtedy smutny. Tak, zgadzam się z tym, że niektóre trofea dają mi szczęście, ale następnego dnia to uczucie się kończy. Mam się tym martwić jedenaście miesięcy? Więc, ja to rozumiem tak, że podczas tych jedenastu miesięcy musisz cieszyć się sobą, swoim życiem, zrobić dobrą kolację wieczorem, przygotować plan gry, być szczęśliwym w ciągu dnia i starać się wygrać kolejny mecz. To o to w tym chodzi! W sporcie przegrywasz częściej niż wygrywasz. Były dni kiedy przegrywaliśmy, a byliśmy wtedy w lepszej formie niż w te dni kiedy czasem przegrywaliśmy. A ludzie mówią ci, że przegrywasz, bo jesteś słaby, zły, a kiedy wygrywasz jesteś dobry. To co ważne to to, aby dawać z siebie najwięcej tego, co w nas najlepsze i dzielić się tym ze swoim zespołem. To jest najważniejsze, nic poza tym!




Piękno sportu polega na tym, że czasem się śmiejesz, a czasem płaczesz!




S. R. Ostatnio czytałam książkę, która o tym mówiła. Bardzo krótka francuska książeczka długości około osiemdziesięciu stron, którą możesz przeczytać w podróży ” Gloryfikacja powolności (The glorification of slowness). Mówi o tym, jak ważne jest robienie sobie przerwy, zjedzenie pysznego posiłku, przebywanie z przyjaciółmi, bycie szczęśliwym i nie bieganiu wokół czy byciu niewolnikiem zegarka cały czas. Co zauważam w tobie to to, że futbol dla ciebie kręci się wokół szczęścia. Nie da się cały czas wygrywać, tak się długo nie dzieje. Tak jak powiedziałeś, w sporcie jest więcej przegranych niż zwycięstw i nikt nie wygrywa cały czas. W odpowiedzi na wygraną, każdy też upada w jakimś sensie. Najważniejsze jest szczęście, prawda Pep?

⚽️ Oczywiście jesteśmy tu po to, aby wygrywać. To jest to, co powiedziałem ci w kontekście dzieci, kiedy są jeszcze małe, wychodzą z tym z łona matki. To nasza osobista natura, kiedy coś robisz bo tego naprawdę chcesz. Tu w Angli wygrywałem trofea, ale w pierwszym roku przecież nie wygrałem niczego. No i co z tego?! Przecież niektóre rzeczy potrzebują czasu. Tu mi ten czas dali. W słabszych momentach mówili mi, że wierzą we mnie i że może kupiliby mi młodych graczy i czy moglibyśmy kontynuować współpracę dalej, tak samo. Potrzebujemy czasu. W przypadku innych trenerów wymaga się wyników w przeciągu dwóch miesięcy. Człowiek potrzebuje czasu. Wszystko co nie ma czasu nie zadziała. I nawet jeśli szybko wygrasz, i tak to upadnie. Człowiek potrzebuje czasu. Jeśli połkniesz to bez przeżuwania twój żołądek będzie bolał, jeśli żujesz to będziesz miał przyjemną degustację i oczekiwany efekt.

S. R. To prawda. Wszystko potrzebuje czasu i dojrzałości. Cudownie jest być młodym, ale bycie trochę starszym i posiadać takie doświadczenie też jest wspaniałe. To była życzliwa i świetna rozmowa…




Nigdy nie zrobię awantury tylko dlatego, że straciliście piłkę, albo kiedy popełnicie błąd i to będzie kosztowało nas stratę bramki. Chcę jednak pełnego zaangażowania. Wybaczę wszystko, ale nie to, że będziecie grać bez serca. Jeden piłkarz nic nie znaczy, potrzebuje innych. Wszystkich…

PEP GUARDIOLA, MANAGER, TRENER





Źródło:

* „The Vision of the Leaders”. Chile TV. 04. 2022. Prowadząca: Soledad Baccrreze. Gość: Pep Guardiola, Manager Manchester City.

* Tłumaczenie wywiadu – Magdalena Zapadka, Mental Performace & Leadership Institute, magdalenazapadka.com, kontakt: hello@magdalenazapadka.com





WSPÓŁPRACA

Potrzebujesz profesjonalnego wsparcia? Myślisz o zmianie w życiu zawodowym lub osobistym? Stoisz w miejscu i boisz się zrobić kolejny? A może po prostu myślisz o rozwoju osobistym, bo chcesz zacząć robić to, co od lat pozostaje tylko w sferze Twoich marzeń?


Znam się na tym jak mało kto! Pracuję w biznesie i profesjonalnym sporcie. Jestem Certyfikowaną Trenerką Mentalną, Licencjonowaną Międzynarodową Konsultantką i Trenerką Odporności Psychicznej, Trenerką Biznesu w zakresie Kompetencji Liderskich i Społecznych oraz Life Coach. Mentorką towarzyszącą w głębokiej zmianie osobistej.

Specjalizuję się treningu mentalnym, psychologii mistrzostwa oraz rozwoju umiejętności liderskich. Maksymalizuję potencjał, oswajam wewnętrznych sabotażystów i pomagam osiągać niezwykłe cele, niezwykłym ludziom. Szczególnie cenię sobie pracę z ambitnymi kobietami, które chcą od życia więcej!


Napisz do mnie. Porozmawiajmy!

hello@magdalenazapadka






Subscribe
Powiadom o

2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
K. M.
1 rok temu

Fajna i wartościowa inspiracja👌 Thx!

Magdalena Zapadka
1 rok temu
Reply to  K. M.

Dziękuję 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

Scroll to Top