Magdalena Zapadka – Trener Mentalny i Biznesowy | Mentor Power Skills

ROZWÓJ-OSOBISTY-PUŁAPKI-PSYCHOLOGIA-PERFORMANCE-TRENER-MENTALNY-MAGDALENA-ZAPADKA-LIDERKA-MENTORKA-ODPORNOŚĆ-PSYCHICZNA



Ile razy już to mówiłaś – „Od jutra wszystko się zmieni”? Że tym razem ruszysz. Ale naprawdę, tym razem naprawdę. Przecież już tyle wiesz, tyle rozumiesz, tyle razy obiecywałaś sobie, że nie zmarnujesz kolejnego roku, miesiąca, tygodnia. Że wystarczy tylko poukładać kilka rzeczy i ruszasz jak burza. Brzmi znajomo?

Masz notes pełen cytatów. Foldery pełne e-booków. Playlisty motywacyjne, listy celów, mapy marzeń. Czasem siadasz i czujesz, że naprawdę jesteś na skraju przełomu. Jeszcze tylko jedna rzecz, jeszcze tylko jeden impuls. Jedno zdanie, jeden dzień – i wszystko pójdzie do przodu.

Ale coś się dzieje. Coś się zawsze dzieje. I znowu nie ruszasz.

Zamiast tego robisz kolejny plan. Kupujesz kolejny kurs, szkolenie. Otwierasz kolejną książkę. Uspokajasz się, bo „działasz”. Przecież się rozwijasz. Przecież „idziesz do przodu”, prawda?

Tylko że gdzieś pod skórą zaczynasz czuć, że to nie do końca prawda. Że coś jest nie tak. Że mimo całej tej aktywności – realnie się nie zmieniasz. Mija kolejny miesiąc. Patrzysz wstecz i… jesteś wciąż w tym samym miejscu.

Nie chodzi o to, że jesteś leniwa. Nie chodzi o brak wiedzy. Nie chodzi o to, że nie próbujesz.

Może chodzi o coś znacznie głębszego. Może to, co nazywasz „rozwojem”, stało się dla Ciebie czymś innym, niż myślisz.




Niektórym wystarczy jedna książka. Innym – dziesiątki. Kolejne kursy, podcasty, szkolenia. Mapy marzeń, poranne rytuały, checklisty celów. Wszystko wygląda ambitnie. Ale mimo pozornego zaangażowania… nic się nie zmienia. Ani życiowo, ani zawodowo. Po czasie pojawia się pytanie – czy to naprawdę rozwój, czy tylko jego iluzja?

Wpadamy w pętlę, która z zewnątrz wygląda jak progres, ale w środku… to tylko bardziej wyrafinowana forma ucieczki. Zamiast działać – doskonalimy się bez końca. Zamiast próbować – przygotowujemy się. Zamiast podejmować ryzyko – gromadzimy kolejne teorie. Właśnie tak działa pułapka rozwoju osobistego – daje nam złudzenie ruchu, ale bez zmiany położenia.

To zjawisko nie jest wyłącznie problemem ambicjonalnym. Psychologia zna ten mechanizm od dekad i nazywa go różnie – od samoutrudniania (self-handicapping), przez paraliż decyzyjny, aż po aktywną prokrastynację. To wszystko sposoby, jakimi nasz umysł radzi sobie z jednym – lękiem. Lękiem przed porażką, oceną, konfrontacją z tym, że „nie wystarczamy”.

Badania pokazują, że wielu ludzi woli pozostać w roli ucznia niż w końcu stać się wykonawcą. W teorii to bezpieczne – ciągle się rozwijasz. W praktyce to często tylko ładna przykrywka dla braku odwagi do działania. Przykład? W badaniach Berglasa i Jonesa z 1978 roku udowodniono, że ludzie nierzadko sabotują swoje działania z premedytacją – po to, by w razie porażki móc ją zrzucić na „niewystarczające przygotowanie”, a nie na własną niekompetencję.

To właśnie dlatego tak wielu z nas tkwi w wiecznym przygotowaniu się do życia, zamiast wreszcie je przeżyć. Mamy poczucie, że musimy być gotowi, zanim ruszymy. Że brakuje nam jeszcze jednej techniki, jeszcze jednej perspektywy, jeszcze jednej książki. W efekcie – z każdym kolejnym „rozwojowym krokiem” oddalamy się od działania, zamiast się do niego przybliżać.

Co gorsza, społeczeństwo nagradza nas za tę pozorną aktywność. Dostajesz lajki za zdjęcie książki o produktywności, słyszysz – „Ale ty się rozwijasz!”, gdy jedziesz na kolejny warsztat. Ale ilu z tych „rozwojowych ludzi” faktycznie coś wdraża? Ilu wprowadziło realne zmiany, a ilu tylko zamieniło działanie na kolekcjonowanie wiedzy?

Problem zaczyna się tam, gdzie rozwój przestaje być narzędziem, a staje się strategią unikania. Bo jeśli jesteś wiecznie w procesie zmiany – nigdy nie musisz konfrontować się z rezultatem. To wygodne. I uzależniające.

Z badań Iyengar i Lepper wynika, że im więcej mamy opcji, tym trudniej nam podjąć decyzję. Zjawisko to nazywane jest paradoksem wyboru. W świecie, gdzie każdego dnia mamy dostęp do setek narzędzi, metod, systemów i autorytetów, wybór jednej drogi staje się paraliżujący. Wolimy więc… nie wybierać. Albo wybierać ciągle na nowo.

A skoro wybieramy rozwój zamiast działania, czujemy się w porządku. Bo przecież „coś robimy”. Tymczasem prawdziwa zmiana zaczyna się dopiero wtedy, gdy przekroczysz punkt wiedzy – i wejdziesz w punkt decyzji.

Pułapka rozwoju osobistego to zatem nie brak wiedzy. To nadmiar wiedzy bez odwagi do zastosowania. To perfekcyjnie ułożone plany bez choćby jednego wykonanego ruchu. To mentalna postawa, która mówi – „Jeszcze nie teraz, jeszcze nie jestem gotowa”, mimo że gotowość to nie stan – to wybór.

Jeśli to czytasz i coś cię lekko ściska – to dobrze. Może właśnie zauważasz, że tkwisz w tej pętli. A samo uświadomienie sobie tego to pierwszy realny krok… nie w rozwoju osobistym, ale w życiowej zmianie.





GOTOWOŚĆ DO DZIAŁANIA TO NIE STAN – TO WYBÓR!




Z początku każdy z nas ma dobre intencje – chcemy się rozwijać, zmieniać na lepsze, zdobywać nowe umiejętności. Ten entuzjazm daje energię, która powinna pchać nas do działania. Jednak z czasem pojawia się coś, co potrafi skutecznie zahamować ten proces – zaczynamy coraz więcej planować, uczyć się, poszukiwać inspiracji i metod, ale zamiast przełożyć to na praktykę, zapętlamy się w ciągłym przygotowaniu. Ten mechanizm jest głęboko zakorzeniony w naszej psychice i ma swoje naukowe podstawy.

Z psychologicznego punktu widzenia to naturalna reakcja mózgu, który woli bezpieczeństwo niż ryzyko. Działanie wiąże się z niepewnością, możliwością porażki i oceną otoczenia. Nauka i przygotowanie dają pozór kontroli nad sytuacją, sprawiają, że czujemy się, jakbyśmy posuwali się do przodu, podczas gdy w rzeczywistości stoją w miejscu. Ten efekt został opisany przez Deciego i Ryana w ich teorii motywacji, gdzie wskazują, że motywacja zewnętrzna, oparta na oczekiwaniach innych lub ciągłym poszukiwaniu „idealnych warunków”, łatwo prowadzi do stagnacji.

Współczesne środowisko internetowe tylko potęguje ten efekt. Media społecznościowe pełne są obrazów ludzi „rozwijających się” – pokazujących, jak czytają, uczestniczą w warsztatach czy wdrażają nowe metody. Ta powierzchowna aktywność, chociaż społecznie doceniana, często służy jedynie za zasłonę dymną, która ukrywa brak realnych efektów. W ten sposób sam fakt bycia „na ścieżce rozwoju” daje chwilowe poczucie satysfakcji i przynależności, które skutecznie zastępuje potrzebę prawdziwego działania.

Co więcej, ilość dostępnych informacji i narzędzi, może prowadzić do paraliżu decyzyjnego. Kiedy dookoła jest tyle metod, książek i technik, zaczynamy czuć się niedostatecznie przygotowani, co sprawia, że odkładamy pierwsze kroki na później. Zamiast skupiać się na jednej konkretnej ścieżce, skaczemy między kolejnymi propozycjami, nigdy nie angażując się na tyle, by osiągnąć wymierne rezultaty.

Na tym tle pojawia się również lęk przed porażką i perfekcjonizm, które działają niczym niewidzialna blokada. Wybierając pozostanie wiecznym uczniem, unikamy ryzyka niepowodzenia, a nasze wysokie oczekiwania wobec siebie często paraliżują nawet myśl o rozpoczęciu działania bez idealnych warunków. Ta emocjonalna bariera zatrzymuje nas w miejscu i wzmacnia potrzebę ciągłego doskonalenia się, które nie przekłada się na realne zmiany.

Do tego dochodzi mechanizm uzależnienia od bodźców motywacyjnych. Nasz mózg jest zaprogramowany tak, aby szukać nagród – a motywacyjne filmy, cytaty czy kursy dostarczają szybkiej i przyjemnej dawki dopaminy. Ta chwilowa satysfakcja może jednak zastępować długotrwałe i wymagające działania, które są niezbędne do faktycznej przemiany. W ten sposób łatwo popaść w błędne koło, w którym ciągłe „ładowanie się” motywacją zastępuje realny ruch do przodu.

Zapętlenie w tym cyklu zaczyna się więc od dobrej woli i potrzeby rozwoju, ale szybko przeradza się w mechanizm obronny, który chroni nas przed konfrontacją z trudnymi emocjami i niepewnością. W efekcie rośnie frustracja, bo mimo wysiłków efekty nie przychodzą, a my znajdujemy kolejne wymówki, by odłożyć działanie na później. Ten stan, często określany jako mentalne wypalenie, jest sygnałem, że nie jesteśmy już na drodze rozwoju, a utknięci w bezpiecznej, choć pozornej strefie komfortu.

Prawdziwa zmiana wymaga więc przełamania tego schematu – odwrócenia uwagi od ciągłego planowania i uczenia się, na rzecz świadomego podjęcia działania, nawet jeśli nie czujemy się w pełni gotowi. To przejście od wiecznego przygotowania do realnego wykonania jest kluczowe, jeśli chcemy wyjść z pułapki rozwoju osobistego i zacząć osiągać konkretne, wymierne efekty. Zmiana mentalnej postawy – z „jeszcze się uczę” na „zacznę działać teraz” – to moment, który decyduje o prawdziwym przełomie.




Kiedy już zrozumiemy, jak działa mechanizm zapętlenia się w rozwoju osobistym, pojawia się pytanie – co dalej? Jak wyjść z tego stanu wiecznego przygotowania i przejść do realnych działań? Odpowiedź nie leży w jeszcze większej dawce wiedzy czy kolejnych kursach, lecz w praktycznych i przemyślanych krokach, które pozwolą przełamać mentalne bariery i zacząć wprowadzać zmiany na co dzień.

Pierwszym i najważniejszym krokiem jest redefinicja podejścia do samego działania. Wiele osób uważa, że aby zacząć, muszą być perfekcyjnie przygotowane, posiadać wszystkie niezbędne narzędzia i dokładny plan. Tymczasem skuteczność nie wynika z perfekcji, lecz z konsekwencji. Ważne jest, aby zaakceptować, że początki mogą być nieidealne i że błędy są naturalną częścią procesu. Zmiana mentalności z „muszę mieć wszystko gotowe” na „zacznę od tego, co mam” pozwala odblokować stagnację i uruchomić ciągłość działań.

Drugim kluczowym elementem jest ustalenie jasnych, małych celów, które można realizować krok po kroku. Wielkie, odległe plany łatwo przytłaczają i rodzą poczucie bezradności, które skutkuje odkładaniem działania. Podzielenie celu na konkretne, osiągalne etapy daje natomiast poczucie kontroli i buduje motywację przez systematyczne osiąganie kolejnych sukcesów. Ta metoda, znana także jako technika małych kroków, jest poparta badaniami psychologicznymi dotyczącymi efektywności celów i samoregulacji (Locke & Latham, 2002).

Kolejną ważną strategią jest świadome zarządzanie swoją uwagą i czasem. W praktyce oznacza to eliminowanie rozpraszaczy oraz tworzenie sprzyjającego środowiska do pracy nad sobą. Proste nawyki, takie jak wyłączanie powiadomień, wyznaczanie stałych godzin na rozwój osobisty czy nawet krótkie, regularne sesje działania, skutecznie wzmacniają nawyk podejmowania kroków w kierunku celów. Warto też unikać pułapki multitaskingu, który rozprasza energię i osłabia koncentrację.

Nie można też zapomnieć o roli wsparcia społecznego. Otoczenie, które rozumie nasze cele i wspiera nasze działania, może działać motywująco i dodawać odwagi. Warto zatem budować relacje z osobami o podobnych wartościach lub dołączyć do grup, które nie skupiają się tylko na teorii, ale przede wszystkim na praktyce. Dzięki temu wymiana doświadczeń i wzajemna odpowiedzialność pomagają utrzymać tempo działania i ograniczyć powrót do starej pętli.

Na koniec warto podkreślić znaczenie refleksji i samowiedzy. Regularne zatrzymanie się i ocena swoich postępów pozwala dostrzec nawet niewielkie zmiany, które z czasem składają się na większy efekt. Zamiast szukać wymówek czy usprawiedliwień, ta praktyka uczy odpowiedzialności za własny rozwój i pomaga korygować kurs, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Wprowadzanie tych kroków w życie nie jest procesem natychmiastowym, ale daje solidne fundamenty do przełamania paraliżu i wyjścia z błędnego koła. To moment, kiedy rozwój osobisty przestaje być kolejnym zadaniem na liście, a staje się realnym, codziennym doświadczeniem, które przynosi wymierne rezultaty i satysfakcję.




Już wiesz, że także u Ciebie, rozwój osobisty mógł zaczął działać jak perfekcyjnie skonstruowana ucieczka! Miał pomagać – wspierać, otwierać możliwości, dodawać skrzydeł. A tak, jak dla wielu ludzi stał się wygodną iluzją – schronieniem przed ryzykiem, decyzjami, ekspozycją. Tysiące godzin spędzonych na konsumowaniu treści, które nie zmieniają niczego. Tylko dlatego, że coś „czujesz” albo „rozumiesz”, nie znaczy, że to coś zmienia Twoją rzeczywistość. Zmienia ją wyłącznie działanie – i odwaga do tego, by wyjść z głowy, a wejść w życie.

Psychologia od lat bada zjawisko „uczenia się na zapas” – znane też jako forma prokrastynacji poznawczej. To mechanizm, w którym mózg myli aktywność umysłową z postępem. Człowiek ma wtedy wrażenie, że robi coś ważnego – bo przecież „się rozwija” – ale w praktyce trzyma się z daleka od wszystkiego, co mogłoby go narazić na prawdziwą zmianę. Bo zmiana nie zaczyna się od certyfikatu. Zaczyna się tam, gdzie pojawia się lęk – i decyzja, by mimo tego lęku ruszyć z miejsca.

Dlaczego łatwiej jest kupić kolejny kurs, niż wykonać jeden trudny telefon? Bo kurs nie ocenia. Kurs nie odrzuca. Webinar nie powie Ci – „jesteś za słaby, jeszcze nie teraz”. Ale życie? Życie stawia opór. I właśnie dlatego tak wiele osób woli uczyć się i planować w nieskończoność – niż spróbować i upaść. Bo jak upadniesz, to już wiesz. A jak się uczysz? To zawsze możesz sobie wmawiać, że „jeszcze nie czas”.

Zamiast odwagi, wybieramy przygotowania. Zamiast ruchu – analizę. Zamiast ryzyka – komfort. A rozwój osobisty, który miał nas wypychać poza strefę bezpieczeństwa, zaczyna działać jak wygodna kołdra. Im bardziej specjalistyczna, tym trudniej się spod niej wygrzebać.

Nie potrzebujesz kolejnych narzędzi. Masz już wystarczająco dużo wiedzy, by zrobić ten pierwszy – najważniejszy – krok. Ale nie robisz go, bo boisz się, co będzie, jeśli wyjdziesz z roli wiecznego ucznia i wystawisz się na świat. Paradoksalnie, im więcej wiesz, tym trudniej ruszyć. Bo czujesz, że powinnaś być już „idealnie gotowa”. A przecież nikt nie jest. Nawet ci, którzy dziś są o trzy poziomy wyżej – zaczynali w chaosie. Bez pewności. Bez instrukcji. Bez gwarancji.

Masz wszystko, czego potrzebujesz. Nie musisz jeszcze bardziej się naprawiać, ulepszać, cyzelować. Potrzebujesz odwagi – tej cichej, codziennej decyzji, że robisz coś pomimo niepewności. Że nie czekasz już na znak, na zgodę, na lepszy moment. I że nie zasłaniasz się już rozwojem, kiedy wiesz, że to, co naprawdę Cię powstrzymuje, to strach.

To nie brak wiedzy Cię zatrzymuje. To brak decyzji. Odwaga nie krzyczy – ale zmienia wszystko. I to ona, a nie kolejny webinar czy szkolenie, wyciągnie Cię z miejsca, w którym tkwisz zbyt długo.




Potrzebujesz profesjonalnego wsparcia w zakresie rozwoju mentalnego, osobistego czy umiejętności liderskich? Myślisz o zmianie, a nie wiesz jak i od czego zacząć? Stoisz w miejscu i boisz się zrobić kolejny? A może po prostu chcesz w końcu zacząć robić to, co od lat pozostaje tylko w sferze Twoich marzeń? Chcesz osiągać niezwykłe cele? Nie czekaj – weź życie w swoje ręce!

Zapraszam do współpracy!

Pracuję w biznesie, sporcie, modelingu, z ludźmi mediów, estrady… i nie tylko. Jestem Certyfikowaną Trenerką Mentalną, Licencjonowaną Konsultantką i Trenerką Odporności Psychicznej, Trenerką Biznesu w zakresie Kompetencji Liderskich i Społecznych, Specjalistą Psychologii Sportu i Mistrzostwa. Mentorką umiejętności ludzkich – osobą, która towarzyszy innym w głębokiej zmianie osobistej i zawodowej.

Specjalizuję się w rozwoju umiejętności społecznych (miękkich) i psychologii mistrzostwa. Maksymalizuję potencjał, oswajam wewnętrznych sabotażystów i pomagam osiągać niezwykłe cele, ambitnym ludziom.


Napisz do mnie!

Ⓜ️ hello@magdalenazapadka.com

🌐 www.magdalenazapadka.com





MENTAL PRO • Magdalena Zapadka • Trener Mentalny • Trening Mentalny • Trener Biznesu People Skills • Performance Power Skills Mentor • Rozwój Osobisty • Odporność Psychiczna • Wewnętrzna Siła • Emocje • Stres • Presja • Psychologia Sportu i Biznesu • FRIS • Przywództwo • Zarządzanie Talentami • Budowanie Zespołu • Sukces • Psychologia Mistrzostwa • Potencjał • Komunikacja • Mindset • MTQ Family Group – MTQ48 MTQ48 PLUS MTQ48 SPORT • Nawyki





0 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze